18 edycja 18 edycja 18 edycja konfrontacje teatralne

Rozmowa Dyrektora Artystycznego festiwalu, Janusza Opryńskiego, z kuratorami tegorocznego programu: Martą Keil i Grzegorzem Reske.

Janusz Opryński: Od jakiegoś już czasu budujemy program festiwalu we współpracy z kuratorem. Kuratorami tegorocznej edycji jesteście wy…

Grzegorz Reske: W naszym przypadku instytucja kuratora nie jest nowa – wcześniej współpracowaliśmy również z rozmaitymi osobami odpowiedzialnymi za część programu – tylko kiedyś taką funkcję zwano komisarzem.

Marta Keil: To jeszcze gorsze określenie niż kurator…!

JO: W tym więc roku „komisarzami” są Marta Keil i Grzegorz Reske. Kiedy patrzę na wypracowany przez Was program, cieszy mnie fascynujący i ryzykowny kierunek odchodzenia od teatru tradycyjnego – co jest mi bardzo bliskie, bo przecież cała moja zawodowa droga szła obok, a nieraz w kontrze do teatru repertuarowego.

MK: Chcemy zapomnieć o teatrze przewidywalnym, pokrytym kurzem, nudnym przez swoje konwencje. Zaprosiliśmy twórców, którzy pracują w nurcie teatru niezależnego i zasłynęli jako reformatorzy myślenia o tym, czym jest lub może być teatr oraz taniec (Heiner Goebbels, Xavier Le Roy, Komuna Warszawa, Curators Piece). Pokażemy spektakle powstałe w tych teatrach repertuarowych (Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu oraz Teatr Polski w Bydgoszczy), które wyróżniają się wyrazistym, spójnym, nowatorskim programem.

JO: Sam jestem zaskoczony, kiedy sobie uświadamiam, że właściwie nie lubię teatru. Bardzo ważne jest dla mnie to, co dzieje się przed wejściem na scenę, jaki kontekst towarzyszy procesowi powstawania spektaklu; fascynują mnie też środki teatralne, proces konstruowania spektaklu, ale jego konsumpcja – już mniej.

MK: A jakie są w Twojej pracy proporcje między czasem prób a pracą w domu, pisaniem scenariusza, spotkaniami z zespołem?

JO: Przeważa zdecydowanie praca poza sceną: ponieważ z reguły pochłaniają mnie wielkie narracje, najwięcej czasu zajmuje mi proces czytania, czytania wokół, mierzenia się z tekstem. Dodatkowo wywodzę się z takiego obszaru teatru, dla którego ważny był zawsze kontekst społeczny.

MK: Teatr, który pokazujemy w tym roku, odchodzi wyraźnie od tradycji tak teatru repertuarowego, jak i dramatycznego. Zwróćmy uwagę, że to są spektakle, które powstały w nurcie niezależnym (co nie wyklucza udziału w mainstreamie Europy, jak to ma miejsce w przypadku prac Heinera Goebbelsa czy Xaviera Le Roy), albo na gruncie teatrów repertuarowych, ale wyjątkowych (Bydgoszcz i Wałbrzych sa wyraźnym, znaczącym wyjątkiem na mapie teatralnej Polski). Twórcy pokazywani w tym roku są wyjątkowi ze względu na sposób myślenia o teatrze: jakie są jego możliwości, obowiązki, w jakim powstaje kontekście, dla kogo.

JO: Przypomina mi to słowa Warlikowskiego o wizji swojego Nowego Teatru jako ośrodka kultury. Pracując tej jesieni z Rafaelem Lewandowskim nad filmem o lubelskim Centrum Kultury, wracamy często myślami do reformy kultury przeprowadzonej przez André Malraux, w efekcie której we Francji w latach 70. to, co najciekawsze, miało miejsce często właśnie w lokalnych centrach kultury, a niekoniecznie w profesjonalnych instytucjach teatralnych czy muzealnych. Z wielką nadzieją patrzę nie tylko na zbudowany przez Was program, ale i Waszą  propozycję budowania kontekstu wokół festiwalu.

MK: Rzeczywiście budowanie kontekstu wydaje nam się szczególnie ważnym zadaniem festiwalu. Jeśli proponujemy jakiś program, to zawsze z pełną świadomością, dlaczego dokonaliśmy takiego, a nie innego wyboru, co próbujemy opowiedzieć, do kogo kierujemy naszą wypowiedź. Rozmowa na ten temat z widzem wydaje nam się jedną z podstawowych odpowiedzialności kuratorów.

GR: W tym roku proponujemy nową formę spotkań z widzami: wprowadzenia do spektakli, odbywające się zawsze pół godziny przed spektaklem.  Prowadzić je będzie Marta wspólnie z Łukaszem Drewniakiem. Chcemy sprawdzić, w jaki sposób taki rodzaj spotkań sprzyja budowaniu porozumienia z widzami i rozszerzania kontekstu – co jest przecież jednym z podstawowych zadań festiwalu. Dodatkowo 19 października zaprosimy wszystkich widzów na wygłoszony specjalnie dla nich wykład Heinera Goebbelsa, dotyczący edukacji w sztukach performatywnych. To, co w jego doświadczeniu nauczyciela wydało nam się szczególnie ważne, to dążenie do uwolnienia młodych twórców z kleszczy warsztatu: Goebbels podkreśla, że warsztat zawsze obciążony jest jakąś ideologią, może dostarczyć ważnych narzędzi, ale przecież nie zastąpi myślenia.

JO: Chciałem Was jeszcze zapytać, jaka jest sytuacja Konfrontacji w Europie z perspektywy Waszych doświadczeń, podróży, rozpoznanych i zaprzyjaźnionych przez Was festiwali europejskich?

GR: Myślę, że przepisów na festiwale jest wiele. To, co proponujemy w tym roku, to rzeczywiście taki kształt festiwalu, jaki jest nam najbliższy. Konfrontacje będą w tym roku festiwalem spektakli w rozmaity sposób przełamujących konwencje.

MK: Ważne jest to, po co je przełamują – by rzeczywiście doprowadzić do partnerskiego dialogu z widzem. To publiczność jest w tym programie szczególnie ważna.

JO: A ryzyko?

GR: Jest w tym programie ogromne ryzyko, ale jednocześnie to z niego wynika wielka siła festiwalu, jego znacząca rola we współczesnej kulturze. Jeśli nawet zapraszamy spektkale z teatrów repertuarowych, to sa to teatry wyjątkowe ze względu na bardzo wyrazistą, konsekwentną linię programową. Bardzo bym nie chciał, by Konfrontacje stały się kolejnym przeglądem mniej bądź bardziej znanych nazwisk; ważniejszą rolą festiwalu jest działanie kulturotwórcze, wprowadzające nowe zjawiska, sposoby myślenia, pozwalające na poszukiwania. Myślę, że ze względu na sytuację ekonomiczną i społeczną teatru na świecie, festiwale coraz częściej będą musiały przejmować rolę przestrzeni produkcyjnej i eksperymentalnej dla artystów.

MK: Z jednej strony jesteśmy w Europie świadkami festiwalizacji życia teatralnego i nie tylko (w sztukach wizualnych dominują rozmaite targi i biennale), za tym zjawiskiem idzie komercjalizacja wielu spośród tych wydarzeń, które stają się dzialaniem bizensowym. Poza tym jeśli spojrzymy na mapę największych europejskich festiwali: Awinion, Ruhrtriennale, Wiener Festwochen, Foreign Affairs (dawniej Spielzeit Europa) czy Kunsten Festival Des Arts, to wszędzie przewijają się te same nazwiska. Paradoksalnie, mimo rosnącej festiwalizacji, liczba artystów, którzy rzeczywiście mają dostęp do tego elitarnego obiegu międzynarodowego, jest bardzo wąska. Z drugiej strony w moim przekonaniu jestesmy świadkami znaczącego kryzysu festiwali: jeżeli sprowadzone są do roli przeglądu, to stają się narzędziem sprzedaży konkretnego produktu. To natomiast, co wydaje nam się jedyną ciekawą przyszłością festiwalu, to rozwijanie jego roli kulturotwórczej.

Marta Keil jest kuratorką teatru i tańca, obecnie realizuje projekty m.in. z Centrum Kultury w Lublinie, Instytutem Goethego w Warszawie, Instytutem Teatrologii Stosowanej w Giessen, Schauspielhaus w Bochum. Jest autorką i kuratorką projektu East European Performing Arts Platform (www.eepap.org). Pracowała m.in. w Instytucie Adama Mickiewicza i Krakowskich Reminiscencjach Teatralnych. Współpracuje z Instytutem Teatralnym, Instytutem Muzyki i Tańca oraz z festiwalem Konfrontacje w Lublinie. Współzałożycielka kolektywu kuratorskiego MicaMoca, prowadzącego od maja do września 2011 roku tymczasowe centrum sztuk performatywnych MicaMoca w Berlinie. Pisze doktorat o zjawisku kuratorstwa w sztukach performatywnych w Instytucie Sztuki PAN. Prowadzi bloga: fraukeil.wordpress.com